sobota, 13 grudnia 2014

Changes?

W ostatnim wpisie wspomniałam o zmianach, konkretnie "ostatnim", bo nieszczęście wskazało jednak brak czasu i wiele obowiązków które zbyt bardzo mnie przytłoczyły bym dalej mogła prowadzić bloga. Przed nami ostatni tydzień szkoły przed przerwą świąteczną który da mi wielką ulgę gdyż próbne testy maturalne wiążą się z moimi skróconymi lekcjami i brakiem jakichkolwiek sprawdzianów czy kartkówek z czego mogę się niesamowicie cieszyć. W wolnej chwili postanowiłam napisać tu coś, coś by emocje zeszły ze mnie, coś żeby może wam uświadomić, a może nawet samej sobie. Zbliżają się święta czas który powinniśmy spędzić z rodziną czas gdzie każdy z nas będzie próbował znowu wmówić sobie jakie zmiany będzie chciał wprowadzić do swojego życia w nowym roku. Ale jak to? Jakie zmiany? Każdy z nas gdy mija godzina 00:00 31 grudnia, każdego roku próbujemy postawić przed sobą nowe wyzwania w postaci zmian w naszym życiu, które jako tako w końcu niczym nie skutkują, ale jeśli już tak, to czym? Właśnie. Ale nie licząc tego przełomowego dnia roku na którego czekamy tyle czasu, to każdy teraz powinien się zastanowić ile razy przed lustrem/na lekcji/w kościele/na zakupach czy w innych życiowych sytuacjach powtarza sobie jedno zdanie "czas na zmiany"? A teraz pozostawiam więc jedno konkretne pytanie, dlaczego więc nie potrafimy być bardziej konsekwentnie nastawieni do tego typu spraw? Czy to kwestia strachu, czy bardziej tego,że nam się nie chce? Jednak mimo wszystko niezależnie od powodu myślę, że jeśli nie potrafimy sami zaważyć nad zmianami, to jeszcze czas na nie, nie nastał. 









wtorek, 18 listopada 2014

try new

tak, to chyba czas by wszystko zacząć od nowa.


Tak dawno ostatnio tu byłam, że sama nawet nie pamiętam kiedy ostatnio. Chyba nie podejrzewałam, że w tym roku będzie tak szczególnie ciężko, że na nic nie będę mieć czasu. Właśnie teraz mam chwilę, ale zaraz będę musiała się brać za fizykę i niemiecki. Tak, ale chyba nie będę narzekać kolejny raz o tym jak jest dużo nauki i jak bardzo nie mam czasu. 
Chyba zauważyłam, że czas na zmiany, czas by wszystko, a przynajmniej większość rzeczy na które mam wpływ zacząć od nowa. Zmiana szkoły, zmiana towarzystwa, zmiana samej siebie, to czas na wszystkie zmiany, nowe postanowienia związane ze zmianą własnego życia chyba zaczynają mnie przerastać, teraz tylko czekać i starać się by do tego nie doszło. Cały czas mam nadzieję, że wszystko dobrze się uda i wreszcie będzie to czego oczekuję, to czego my wszyscy oczekujemy, kiedy marzymy o szczęściu. 
Mimo iż szkoła jest na wyższym poziomie i jest o wiele więcej nauki, a nauczyciele są bardziej wymagający to cały czas dążę do perfekcji i staram się by wszystko było takie jak od nas oczekują by było. 
Zmiany są czymś czym każdy człowiek chociażby raz w swoim życiu będzie musiał dotknąć i zmierzyć się z nimi, nie raz będzie sytuacja tego wymagać, ale nie warto się załamywać, tak jak ja to zrobiłam w 2 gimnazjum, ale cały czas dążyć do tego by było coraz lepiej, i pamiętając o tym, że robimy to wszystko dla samych siebie, bo przecież każdy chciałby być szczęśliwy :)

Ostatnie dni są strasznie chłodne i codziennie wracając do domu staram się jak najwięcej odpocząć i spożytkować jak najlepiej czas po szkole/pracy (mimo, że nie zawsze mi się to udaje), więc siadam na łóżku owinięta kocem, pijąc gorącą herbatę i starając się nauczyć się czegoś lub zrobić coś co pomoże rodzicom w domu :) 









niedziela, 19 października 2014

Autumn and little time.

Każdy z nas ma na pewno jakieś tam przeróżne problemy z którymi już od jakiegoś czasu próbuje się zmagać, ale niestety wszystko co robi nie przynosi jakichkolwiek skutków. Mam już tak od dosyć w miarę dłuższego czasu, mam dużo rzeczy do zrobienia a najgorsze są przy tym decyzje i pytania na które muszę w jak najszybszym możliwym czasie odpowiedzieć, a czas biegnie okropnie szybko i jest go coraz mniej. Nie wiem czy najwięksi 'mózgowcy' i najinteligentniejsi  w tej dziedzinie mogą nam dokładnie wyjaśnić dlaczego czas biegnie tak szybko, że nawet się nie obejrzysz a będzie go nawet o połowę mniej. Nadeszła jesień, wszędzie w około jest pełno liści, gdy wstajemy rano mamy wrażenie ,że jeszcze jest noc bo za oknem jest jeszcze ciemno, często jest też mokro, bo nieustające gdzieniegdzie deszcze nie dają spokoju. Jak dla mnie razem z jesienią nadeszła najgorsza pora roku, nienawidzę gdy nie można określić, czy jest w miarę ciepło czy zimno, nienawidzę gdy wracam a pada deszcz, nie lubię wręcz nie znoszę wychodzić gdy jest ciemno na dworze,nie widząc nic przez co wdeptując w każdą kałużę i z moim szczęściem nie cierpię gdy przejeżdżający samochód potrafi ochlapać mnie błotem tak, że nie jestem w stanie iść gdzieś dalej, a wspominając każdemu o jesieni, zawsze wszystkim kojarzy się ten czas z nieustającym kiepskim humorem i zmiennością naszej odporności. Naprawdę nie znoszę pesymistycznych osób, bo we wszystkim myślę, że można znaleźć coś dobrego, ale teraz nie wiem czy coś może być wystarczająco nawet najmniej dobre co można by było powiedzieć o jesieni. A wy? Lubicie jesień czy też niekoniecznie? Swoje refleksje na ten temat piszcie w komentarzach :) 




















niedziela, 5 października 2014

lie or truth

Siema!

tak mamy już prawie północ, siedzę owinięta w koc, z kubkiem gorącej herbaty i z pustą kartą bloggera, cieszę się ,że w końcu mogę do was napisać, gdyż ten tydzień był trochę ciężki jak dla mnie, mimo ,że aż tak wiele nauki nie miałam, to po całym dniu spędzonym w szkole, wracałam do domu i pierwsze co robiłam to kładłam się spać ze zmęczenia, a po przebudzeniu moja głowa dawała oznaki tego,że już nie jest w stanie normalnie funkcjonować, dlatego niestety, ale w tygodniu nie udało mi się napisać nic do was.  Mimo, że jest tak późno postanowiłam, że w końcu będzie trzeba usiąść i coś z siebie wydusić tym bardziej, że obiecałam poprawę, a nie pisałam już prawie tydzień, także właśnie teraz postaram się wszystko wam ładnie wynagrodzić :) 
Ostatnio, a właściwie trzy dni temu, byłam w całkiem nieprzyjemnej sytuacji, której myślę, że każdy z nas doświadczył kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt razy w naszym życiu. Czyli KŁAMSTWO. Chyba podejrzewam, że każdy z nas tego nie lubi czy nienawidzi, myślę, że kłamstwo to jedna z najgorszych rzeczy która nas spotyka w życiu. Nienawidzimy gdy ktoś kłamie, bo nie powiecie mi, że lubicie to gdy jesteście okłamywani, ale tak właściwie, czy ktokolwiek z nas kiedykolwiek nikogo nie okłamał? Pewne sytuacje wymagają kłamstwa, choć nie jest ono właściwym i najlepszym rozwiązaniem. Każdy z nas cierpi przez osobę która nas okłamuje, ale przecież sami sobie odpowiedzmy na pytanie czy my sami nie kłamiemy? Czy nie lepsza jest najgorsza prawda od kłamstwa? Każdy z nas będzie podejmował, jeszcze w życiu wiele głupich decyzji, ale jednak warto się wcześniej zastanowić nad tym czy warto kłamać, bo możemy skrzywdzić wiele osób, takim nawet najmniejszym kłamstewkiem :)















sweter - h&m / spodnie - bershka / buty - nike air max 90 / naszyjnik h&m 


poniedziałek, 29 września 2014

Jak kto jest mieć aparat na zęby?

Z tego co wiem to wiele osób ostatnio zaczepiało mnie i się pytało " jak to jest mieć aparat na zęby?", " czy to boli? ", dlatego postanowiłam ,że krótko i miejmy nadzieję, z sensem opiszę jak kto jest mieć aparat na zęby i co się z nim wiąże. Mam nadzieję, że tym którzy będą mieć zakładany aparat, moja opinia trochę im ułatwi sprawę i dowiedzą się jak to wszystko wygląda. Na wstępie jeszcze powiem,że aparat mam już okrągłe dwa lata, a właściwie lekko ponad dwa,bo zakładany miałam go w sierpniu 2012,a ściągany miałam mieć dokładnie miesiąc temu, jednak nie wszystko jeszcze zostało dokładnie wyprostowane,więc będę musiała jeszcze trochę sobie poczekać. W każdym razie, przed założeniem stałego aparatu, nosiłam wyjmowany,jednak dla mnie było to zbyt uciążliwe i nie chciałam go nosić, także zdecydowaliśmy się na aparat stały :)


 - Jak wyglądały pierwsze wizyty przed założeniem aparatu?
No to jak każdy chyba powinien wiedzieć, że najpierw trzeba się zapoznać z kosztami, ortodontka musi wykonać model naszej szczęki i zapoznać nas z całym przebiegiem procesu leczenia. 

- Przebieg zakładania aparatu.
Czyli to co interesuje wszystkich przed założeniem aparatu no i oczywiście tych którzy aparatu nie muszą nosić, ale zżera ich totalna ciekawość. Cały proces wcale nie boli, pani/pan musi przyczepić na każdy ząb tzw. zamek do którego będą przyczepiane różnorakie druty, oczywiście klej musi się zestalić by wszystkie metalowe rzeczy nam nie odpadły no i na sam koniec wg życzenia każdy z nas może wybrać sobie dowolny kolor tzw. gumek, tak jak mówiłam na samym początku zakładanie aparatu nic nie boli, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość bo wszystko trwa od godziny do dwóch :) 

- Czy przy noszeniu aparatu bolą zęby?
Przy comiesięcznej wizycie, zęby mają prawo boleć Cie od dwóch do trzech dni, jednak nie zawsze bolą, wszystko zależy od tego jak mocno lekarz przykręci druty i czy w ogóle coś zmieni. Ale z reguły nic mnie nigdy nie boli :) 

- Czy zmienia się głos, a buzia wygląda inaczej?
Z tego co mi się wydaje kształt szczęki nie zmienił się, wiadomo, że uśmiech wygląda troche inaczej, ale budowa wydaje mi się, że pozostaje taka sama, zależy jaką kto ma wadę. Głos się nie zmienia, nie seplenię, nic z tych rzeczy, ale jak już wcześniej powiedziałam,  wszystko zależy od tego czy masz i jak wielką wadę zgryzu. 

- Ile to kosztuje? 
No niestety ale samo założenie aparatu jest strasznie kosztowne, bo płaciłam ok. 3800 za łuk górny i dolny, można jednak aparat zakładać tylko na jeden z łuków cena wtedy jest mniej więcej o połowę mniejsza,u mnie jednak konieczne było założenie obydwóch. Do tego dochodzą comiesięczne wizyty za które płacę 100zł no i oczywiście za usterki płaci się dodatkowo (np. za zerwanie łuku lub jakiegoś zamka).






- Czy warto nosić taki aparat? 
TAK! Zęby naprawdę niesamowicie szybko się prostują, wszystkie zęby wchodzą na swoje miejsca, tak, że twój uśmiech jest nie do poznania, naprawdę wszystko jest tak niemożliwe, sama byłam zdziwiona jak po roku czasu właściwie już wszystko miałam wyprostowane i wystarczyło sobie tylko poradzić z lekkimi szparami no i korzeniami :) Jak najbardziej aparat ortodontyczny mogę polecić wszystkim którzy mają jakąkolwiek wadę, jest to naprawdę super sprawa! 



Nosicie aparat? A może będziecie nosić? 
Piszcie swoje doświadczenia w komentarzach!




piątek, 26 września 2014

tired month

Hej, siema, elo!

Mamy już 26 września, a ja ostatniego posta pisałam ponad miesiąc temu. Zaniedbałam bloga okropnie, mam nadzieję, że chociaż troszkę mnie zrozumiecie, od niecałego miesiąca, uczęszczam do nowej szkoły, do nowej klasy, czekają mnie nowe obowiązki, oczekiwania, więcej nauki i cierpliwości. Post na zakończenie wakacji miał się pojawić w ostatni weekend sierpnia, ale niestety nie udało mi się nic takiego zorganizować, gdy weszłam do szkoły objął mnie strach i jednocześnie zdziwienie ,że już za okrągłe 3 lata będę musiała napisać maturę ,która zależy od mojej całkowitej przyszłości i życia. Przez ten tydzień postanowiłam, wziąć się za naukę i przyzwyczaić do nowego otoczenia i nowej szkoły. Nadmiar tych całych obowiązków nie pozwolił mi napisać tego posta, ale już od teraz postanowiłam zorganizować sobie plan działań na cały weekend, także biorę się za naukę, ale czas dla bloga jak najbardziej będzie uwzględniony, posty powinny się pojawiać dość często, w miarę możliwości, postaram się tak wszystko zorganizować by na wszystko starczyło mi czasu, problem mogę mieć tylko z sesjami, ale mam nadzieję, że i z tym nie powinno być jakiegoś większego problemu :) 

Mimo iż minęło już sporo czasu od wakacji, postanowiłam w tym poście dokonać mojej oceny i pokazać niektóre zdjęcia których nie pokazałam we wcześniejszych postach. Jak już wspominałam we wcześniejszych wpisach, że te wakacje nie były jakieś cudowne, nie były takie jak je sobie wyobrażałam. Mimo wszystko dobrze spędziłam ten czas, ale uważam, że to po części moja wina, bo nie wykorzystałam ich w stu procentach i nie tak jakbym tego chciała. Już w pierwszy weekend wyjechałam z moją kochaną Magdą nad morze bałtyckie, te 5 dni było jak najbardziej cudowne, mimo,że pogoda nie była jakaś super zadowalająca,to czas spędziłyśmy świetnie, a od czasu do czasu słońce się pokazało! Po powrocie czekał mnie wyjazd rodzinny na Sycylię, wszystkie piękne plaże, morze śródziemne, przepiękne miasteczka, pizzerie, słońce które można było odczuć dzień w dzień, piękne opalone ciała, to było coś za czym będę tęsknic jeszcze długo długo! Reszte wakacji spędziłam równie dobrze, masa wspaniałych nowo poznanych osób, te wakacje były dopełnieniem wcześniejszych, o tak! Właśnie tego brakowało mi rok temu :)















facebook / ask / tumblr / instagram

DODAWAĆ NA SNAPIE: superkamii