piątek, 21 lutego 2014

BE YOURSELF

no cześć :)

jestem mega zmęczona, to był naprawdę ciężki tydzień, jutro wyjeżdżam do babci na weekend nad morze, wiec na pewno jakieś zdjęcia się pojawią, tak myślę:) Zobaczymy jak się wyrobię z czasem :) 
dzisiejsza notka w sumie nie była planowana, siedzę sobie przed lapkiem i myślę, że w sumie już dawno nie pisałam, a nie jestem aż tak zmęczona jak mi się wydawało więc napiszę, a co! :) 
__________________________________________________

Bycie sobą? Ale w sumie co to znaczy? Wszyscy w XXI wieku, mogę się założyć, że nie wiedzą  co to oznacza bycie sobą.. Wiele osób bierze przykład z innych, ze starszych, lepszych, fajniejszych, a to chyba nie o to chodzi? Czy fajnie jest w pewien sposób 'kopiować' inne osoby? Naprawdę, jak czasami przechodzę korytarzami szkoły, słyszę od poszczególnych ludzi ' ja, ale ona się super ubiera, wgl wszyscy ją lubią, ubierzmy się tak jak ona '. Ręce czasami opadają. W sumie nie jest to zakazane, i jeśli ktoś naprawdę nie ma pomysłu co ze sobą zrobić, to rozumiem, ale ,żeby na siłę udawać kogoś innego to już jest niezbyt mądre :) W niektórych środowiskach osoby tolerują tylko osoby bogatsze bo potrafią się fajnie ubrać w bardzo drogie rzeczy. A przecież wiele 'bogatych' osób chodzi do tzw 'lumpeksów' gdzie jest mnóstwo naprawdę świetnych rzeczy, widzę w moim gimnazjum osoby które mają własny styl, tylko szkoda ,że takich osób jest naprawdę nieliczna ilość. Wszyscy porównują się do tych lepszych, a chyba nie o to chodzi, bo Ci prawdziwi i szczerzy ludzie, dostrzegają naprawdę wiele i nie trzeba mieć ciuchów z zary które przekraczają +100zł, czy air max'ów, by mieć wspaniałych przyjaciół, udając siebie nic nie osiągniemy, a przy tym możemy i nawet stracić. 

__________________________________

a jeśli chodzi o filmy, i ten maraton, to jestem bardzo zadowolna, naprawdę nie sądziłam, że będzie tak fajnie, filmy jak najbardziej polecam! :) 
- sinister
- duże, złe wilki
-obecność
- następny jesteś ty



JAKIEŚ PYTANIA? 
ZAPRASZAM NA TUMBLR'A
I FACEBOOK'A 






sobota, 15 lutego 2014

goodbye winter holidays

no więc, ten post jest pisany na mega szybko, bo mam jakieś jeszcze 30 min, do autobusu, zwykle mi to dłużej schodzi(pisanie posta), ale jakoś damy radę, bo miałam napisać wczoraj, ale niestety sie nie udało :)

także, wczorajszego posta nie było iż, zostałam u Wiki ponieważ, miała urodziny, więc zrobiłyśmy jej niespodziankę i jakoś tak wyszło, że zostałyśmy na noc:) Jak dla mnie, mi się mega udały te walentynki, mimo, że nie spędziłam ich z moim chłopakiem, bo się rozchorował, to naprawdę nie były całkiem stracone :)
dostałam różę od kolegi, a dzisiaj, właściwie za te 30 min, jeszcze lecę na busa i do kina, na noc filmową.
Chciałabym krótko podsumować te ferie: Jakoś za szczególne nie były, powiem tyle, że wyobrażałam je sobie zupełnie inaczej, myślałam, że spędzę je cały czas poza domem, a przesiedziałam, je w domciu. W sumie odpoczęłam troszkę od tych chorych ludzi z mojej gimbazy, byłam na 3 dni u babci, więc też nie najgorzej, ale no wyobrażałam sobie je inaczej :) W poniedziałek znowu do szkoły, znowu zacznie się wstawanie na 7 czy 8. Na nadchodzący tydzień mamy zapowiedziany sprawdzian i chyba z 4 kartkówki, ze względu na to, że na bank nie będziemy nic powtarzać, przed testami, to będę musiała sobie bardzo dużo przypomnieć co się działo przed feriami, no ale cóż. Jak trzeba to trzeba.

tak bardzo zachwycam się fotografowaniem :)
ostatnio mi się nudziło i wziełam się za właśnie aparat i poszłam robić zdjęcia:)
efekty:












środa, 12 lutego 2014

Nie daj się pokonać lenistwu!

czeeść :) 

także no, już leci nam drugi tydzień ferii, mamy środę. Przez weekend nic nie pisałam, bo byłam u babci, i nie miałam dostępu do internetu. Ale teraz już piszę, więc jestem w domu i myślę, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się jakiś post :)

Dzisiejszy post, chciałabym poświęcić mobilzacji do różnych rzeczy typu, nauka, ćwiczenia, sprzątanie itp. 
wiem, ze miliony osób, próbuje się jakoś mobilizować. Kiedy mama wchodzi do pokoju i mówi ' posprzątaj w pokoju, bo nie da się tutaj wejść ' a ty siedzisz pod kocem na łóżku skulona z laptopem, jakimś dobrym filmem i ciepłą herbatą, a mama Ci jeszcze każe sprzątać, a Tobie się strasznie nie chce, co zrobić? Próbujemy się jakoś zmobilizować do pracy, włączamy muzykę czy mówimy sobie, że jak wcześniej skończymy sprzątać, będziemy mieć spokój. Ja mam tak samo jak muszę iść do kościoła, mimo,że jestem nie wierząca, moi rodzice są i jak przystało oni mnie wychowują, dlatego ostatecznie muszę iść, msze mam na 12.30 lub 18.00 nigdy nie chce mi się iść na tą wcześniejszą godzine, dlatego zazwyczaj mobilizuję się właśnie tym sposobem: jeśli wcześniej pójdę, będę miała do końca dnia spokój :) Tak samo jest przecież z nauką, nauka jest naprawdę czymś ważnym życiu, mimo, że 3/4 z tego, nam się nie przyda w dalszym życiu, to końcowe oceny będą świadczyć o nas w dalszych szkołach, dlatego warto i trzeba sobie to powtarzać! :) 
Więc jak najbardziej pamiętamy o mobilizacji! :) 

Mam jeszcze do was prośbę,
idę w sobote na maraton do kina ' antywalentynki ', będą puszczać horrory: 
- Duże Złe Wilki - tego nie oglądaliście bo będzie pokazywane przedpremierowo, więc na tym się nie skupiać.
- Sinister
- Następny jesteś Ty
- Obecność
Żadnych z tych filmów nie oglądałam, prócz Obecności, czy ktoś z was oglądał jakiś z tych filmów? Bardzo bym była wdzięczna jakbyście napisali tam na dole, jakie wrażenie na was one wyparły :) 

ktoś coś jakieś pytanka? : KLIK
zapraszam też na tumblr'a : KLIK







piątek, 7 lutego 2014

time

hejj :) 


więc tak, zacznę może od tego, że mam nowy wygląd bloga, z czego się bardzo mocno cieszę, jest mega śliczny, dziękuję Julii z bloga KLIK :) Nareszcie się ktoś nade mną zlitował! :) 
Muszę tylko pozmieniać układ zdjęć troszkę, bo się porozjeżdżały, ale to później hah 

czas tak szybko leci, dopiero co zaczęły mi się ferie, a już minęła połowa. Jakaś masakra. W sumie zupełnie inaczej wyobrażałam sobie te ferie. Myślałam, że będę bez przerwy na dworze, a tymczasem, prawda jest taka, że tylko wczoraj byłam w browarze. Mimo,że dzień jak najbardziej miło spędzony, to chyba nie będę tych ferii jakoś szczególnie wspominać. Nie wiem od czego, zależy, gdy czas tak szybko płynie. Gdy chcemy, żeby ten czas trwał jak najdłużej, to leci tak szybko, że nawet nie zdążymy się 3 razy obrócić i już minął. A gdy chcemy, żeby zleciał szybko, ciągnie się nie ubłagalnie. Tak samo jest przecież z tymi feriami, zanim się obejrzeliśmy, już połowa minęła, a zaraz będzie koniec i będzie trzeba wrócić do szkoły.. To samo jest z lekcjami w szkole, gdy chcemy żeby minęły naprawdę szybko, ciągną się niemiłosiernie. 
Gdy patrzymy na nasze zdjęcia z dzieciństwa, gdy mieliśmy po 5/6 lat, nie wierzymy, że już mamy te 13/14, jak to tak szybko minęło. A gdy dostaniemy od rodziców szlaban, czy czegoś tam nam zabronią, chcemy być już dorośli, chcemy mieć już te upragnione 18 lat, a przed nami jeszcze całe 5/4 lat. Także, jeszcze sobie poczekamy.
I dlaczego tak jest? Czy to zależy od naszej psychiki? Czasami to nawet dobrze, ale innym razem już niekoniecznie.

zapraszam na ASKA i TUMBLR'A :)





niedziela, 2 lutego 2014

winter holidays

heej wszystkim :)

nareszcie zaczęły się ferie! :) 2 tygodnie leniuchowania, zdecydowanie mi się przyda :) 
mam już szczerze dosyć tej szkoły, skończył się pierwszy semestr już, i co dalej? oceny są tak okropne, że nawet nic nie mówię.. mam nadzieję, że na koniec roku, będą chociaż troszkę lepsze... 
narazie, jakiś większych planów na ferie nie mam, na pewno moje kochane dziewczynki Anitka i Madzia przyjeżdżają! Więc na pewno jakieś zdjęcia się pojawią (tak myślę). I pewnie coś się zrobi w walentynki z misiem, to obowiązkowo! :) 
Mam nadzieje, że tych ferii nie spędzę w domu tak jak rok temu......... :/ no ale cóż..
Ktoś kiedyś ostatnio, mi się spytał, co sądzę o internetowych przyjaźniach, wydaje mi się, że na asku, ale nie ważne. Sama nie wiedziałam, co odpisać, bo w sumie nigdy nie zawarłam takiej przyjaźni, teoretycznie nie. Bo jakieś 3 lata temu niecałe, poznałam właśnie Anitę i Magdę na obozie, mimo, że mieszkają w Nowym Tomyślu, co nie jest wcale tak daleko od Poznania, to jednak widzimy się mega rzadko niestety. Nie mamy takiego super kontaktu, ale mimo wszystko kocham je bardzo mocno! 
Osoby z mojego otoczenia, mają przyjaciół w Zamościu mimo, że mieszkają w Poznaniu, a mają o wiele lepszy kontakt niż ja i Anita czy Magda, to jest właśnie w tym wszystkim najpiękniejsze, zaufanie, wiemy, że zawsze możemy na nich polegać, mimo, że są od nas 928763543 kilometrów. 
Z dziewczynami spotykam się w sumie jakoś dwa razy do roku? trzy może.. ale to są w sumie najwspanialsze godziny, jakie dotąd przeżyłam. :)