wtorek, 29 lipca 2014

I choose not to be a victim!

hejka! :)

Mimo,że są wakacje to ja mam coraz mniej czasu! Naprawdę nie mam pojęcia od czego to zależy, ale nie powiem, sama jestem zdziwiona :o Wracam do domu późnym wieczorem, gdy jestem super zmęczona po całym dniu na dworze i marzę tylko o zimnej kąpieli i moim kochanym łóżku! A następnego dnia wstaję wcześnie rano i próbuję coś z siebie wydusić, napisać na tej pustej stronie bloggera, wtedy z mojej głowy wylatuje wszystko, nie mam pojęcia o czym pisać i rezygnuję. Dzisiaj jednak korzystając z tego, że niestety nie mogę wybrać się nad jezioro piszę i mam nadzieję,że w końcu napiszę coś naprawdę sensownego.

Na pewno zauważyliście,że co jakiś czas pojawiają się na moim blogu różne posty bardziej przemyśleniowe, a jeśli blog ma odzwierciedlać mnie, to w sumie nie mogłoby takich tutaj zabraknąć. Sama chcę wam przekazać co sądzę o danej sprawie, i czekać na wasze przemyślenia na ten temat na dole w komentarzach.
Także, w sumie chyba wypadałoby przejeść do konkretnego tematu posta:  w sumie przez ostatni czas mam niekoniecznie dobre dni jeśli chodzi o psychikę, kilka osób nieźle mi w ostatnich dniach namieszało w życiu, dlatego w ostatniej chwili sięgnęłam po książkę która jest na pewno wam wszystkim znana, mianowicie powieść Demi Lovato. Opisywać jej chyba nie muszę, może jak ją do końca przeczytam zrobię recenzję. No ale znowu zbaczam z tematu więc, zaciekawił mnie jeden właściwie cytat, temat nie wiem w sumie jak to nazwać - Wybieram nie być ofiarą.
Mimo, że ostatnio sama uważam,że wyglądam na ofiarę, postanowiłam, że nie dam po sobie poznać ,że właśnie tak powinni mnie postrzegać ludzie, nie dziś i nie jutro. Dlaczego inni mają mieć satysfakcję z tego co zrobili a ja mam cierpieć? I takie pytanie każdy z nas powinien sobie zadać zrobić sobie listę w swojej głowie i wykreślić wszystkie rzeczy które zrobiły nam jakąkolwiek przykrość, każdy ma tak samo, ma gorsze i lepsze dni, a wszyscy skupiają się na tych złych, dlaczego? Zdecydowanie powinniśmy skupiać się na tych dobrych! Każdy z nas uczy się na tym na czym cierpiał i powinien wiedzieć, być bardziej ostrożnym przed tym co zrobi, a to chyba dobrze no nie? :) Jakie jest wasze zdanie na ten temat? :) 














bluzka - terranova / spodenki - house / buty - converse


A no i mam jeszcze jedną sprawę! Wszyscy, a raczej prawie wszyscy walczą o współpracę z różnymi firmami, w sumie to nie obracam się w świecie bloggowym za długo no i niezbyt wiem o o chodzi, więc jakby ktoś mógłby być tak miły i w komentarzu, tam na dole, wyjaśnić mi o co chodzi byłabym na maxa wdzięczna!:)

niedziela, 20 lipca 2014

two weeks of rest

hejsiema!

tak właśnie, jest już 21 lipca, a moja systematyczność daje się odczuć! Ale wgl jaka systematyczność? Tu nie ma systematyczności właśnie i w tym leży problem.. A zostało nam niecałe półtora miesiąca wakacji, które jak podejrzewam spędzę samotnie w domciu, także będę miała masę czasu by tworzyć dla was coś nowego. Jeszcze nie wiem jak będzie ze zdjęciami, ale postaram się jakoś je zrealizować :)

Od środy już jestem w domu, podróż powrotna w sumie minęła mi całkiem dobrze :) Pobyt tam minął nie powiem całkiem przyjemnie. Fajnie czasami tak wyjechać na tydzień/dwa i zapomnieć o wszystkim, o wszystkich, nie myśleć, tylko leżeć i nic nie robić. Zapomnieć o wszystkich problemach. Oczywiście to kiedyś też się kończy, jak w moim przypadku. W ostatnie dni już dawała odczuć okropna nuda, i męczenie rodziców, bo przecież kompletnie nie miałam co robić. No i w końcu nastała sobotnia ranna pobudka o godzinie 7 i pakowanie się do samochodu. Cała podróż wyniosła nas aż 36 godzin, dlatego, zrobiliśmy po drodze sobie kilka przystanków. Najpierw zahaczyliśmy o Florencję, w której przespaliśmy się jedną noc i bardzo wcześnie rano, wyruszyliśmy na miasto. Pod dwugodzinnym spacerze po ulicach tego pięknego miejsca, wsiedliśmy do samochodu i wyruszyliśmy do jednego z najsłynniejszych miast we Włoszech, czyli drugim przystankiem naszej wycieczki była Wenecja. Od w sumie już dłuższego czasu bardzo chciałam pojechać i zobaczyć to prześliczne miasto na wodzie. Piękne uliczki odrazu mnie zauroczyły, naprawdę nie miałam pojęcia ,że tam może być tak ślicznie :) Wszystkie mosty zakochanych, kłódki na zawsze przyczepione do szczebelków i zakochani płynący w romantycznych gondolach. A pogoda jak najbardziej nam sprzyjała :) Po całym dniu spędzonym w Wenecji, ruszyliśmy w dalszą drogę już bezpośrednio do domku :)

Zdjęcia są z Sycylii w następnym poście, zobaczycie Florencję i Wenecję:)


























poniedziałek, 14 lipca 2014

Sicilia

heyy! :*

8 dni minęło od poprzedniej notki, to w sumie już ponad tydzień, dlatego właśnie teraz piszę ten post. Gdyż ostatnio jakoś wydaje mi się, że zaniedbałam bloga, dużo się działo przez ostatnie tygodnie, i niestety ale zaistniałe stytuacje, nie pozwoliły mi na dodawanie nowych wpisów :( Ale obiecuję, że to się w te wakacje poprawi, miałam nie pisać na moim wyjeździe wcale, ale chciałam dodać od razu przed wyjazdem posta, ale niestety się nie udało, dlatego też, piszę teraz.

Przepiękne wschody słońca nad cieplutkim morzem, parzący piasek pod naszymi stopami, wszędzie widoki jak z bajki, skaliste góry, niezwykłe rośliny, kwiaty których nigdzie indziej nie spotkasz, piękne wysokie palmy, skromne stare śliczne miasteczka, piękne brązowiutkie ciałka od opalania, niekiedy przypieczone ramionka, tak właśnie to Sycylia! Od trzech dni zawitałam w przepięknym malutkim miasteczku San Vito lo Capo. Przyjechałam do Włoszech na tydzień, a spędziłam bym tu najchętniej całe wakacje. Widoki są jak z jakieś pięknej pocztówki z Hawaii, a plaże, jezyk i tutejsze domki aż mnie zauroczyły. Każdemu kto wybiera się na tą śliczną wyspę, jak najbardziej polecam! Brakuje mi tutaj moich wszystkich przyjaciół, najbardziej chyba mojej kluseczki :( Gdy zmierzałam do celu przez niemal całą Sycylię, zajechałam by zobaczyć wulkan Etna, nic w sumie nadzwyczajnego,chociaż takich widoków w naszym kraju nikt nie spotka. Wulkan jak wulkan zwykła góra,lecz dużo osób mówi, że na szczycie jest niesamowicie, niestety nie miałam okazji sama wjechać i zobaczyć. Może kiedyś jeszcze nadaży się okazja :) Od tych kilku dni, próbuję się jak najbardziej opalić, a zostało mi jeszcze tylko 4 dni! Niby tak dużo, a jednak za mało.. Całkowite realcje z wyjazdu zdam jak wrócę do domu :)

Przez to ,że ostatnio dużo myślałam o zmienieniu czegos w moim blogu, postanowiłam porozmyślać troszkę o stystematyczności, to w sumie każdym z nas powinno ułatwić życie. Zawsze mama mi powtarzała że wszystko trzeba sobieplanować, jeśli chce się coś zyskać. Myślę, że niekoniecznie zawsze systematycznośc jest taka dobra, ale sądze,że dla mojego bloga, to będzie bardzo dobre rozwiązanie. każdy post będzie mniej więcej zaplanowany,wpisy będą pojawiać się co trzy, cztery dni.A jeśli chodzi o ogólne zmienienie wyglądu bloga, to jeszcze nad tym pracuję, mam nadzieję, że w miare szybko się z tym uporam, bo wygląd znudził mi sie troszkę i chciałabym go jak najszybciej zmienić.

zostawiam was teraz ze zdjeciami :)









wtorek, 1 lipca 2014

days holidays

HEYHEY <3

A więc? Mamy te wszystkich upragnione wakacje! Koniec szkoły, koniec biegania, koniec wstawania wcześnie rano. Zaczyna się dwumiesięczna przerwa, nareszcie! Chyba wszyscy z nas już nie mogli się od dłuższego czasu doczekać tegorocznych wakacji, ostatnie dni w szkole były szczególnie trudne, ale od piątku oficjalnie rok szkolny 2013/2014 się zakończył!:) Mam nadzieję, że każdy z was jest zadowolony ze swojego świadectwa. Pochwalcie się tam na dole, jakie macie wyniki na koniec, dziesięciu miesiącach ciężkiej pracy :)
Jeszcze w dzień zakończenia wyjechałam z Magdą nad morze do Darłówka, plaża, słońce, 5 dni dla nas. Podsumowując było całkiem niesamowicie. Na pogodę nie można było narzekać a woda była zadziwiająco ciepła. Aż 5 dni? Chyba raczej TYLKO 5 dni, minęło jakby były 2, strasznie szybko, oczywiście obydwie chciałybyśmy jeszcze tam zostać o kilka dni dłużej, ale niestety nie było takiej opcji. Ale miejmy nadzieje, że jeszcze w sierpniu odwiedzimy Darłówko! Przynajmniej na razie mamy takie plany :)
Jutro, dokładnie o 6 rano wyjeżdżam na Sycylie z rodzinką, w sumie niby fajnie, ciepłe kraje i wgl, ale nie uśmiecha mi się teraz tam jechać, mam kilka spraw jeszcze tu do załatwienia, więc ten wyjazd jest mi jak na razie średnio potrzebny. A może właśnie odwrotnie? A może faktycznie ten wyjazd szczególnie teraz jest jak najbardziej wskazany? Sama nie wiem, chyba muszę sobie wszystko dokładnie przemyśleć :)

Dzisiaj w sumie krótka notka, jest już mega późno, jestem wykończona po kilku godzinnej podróży do domciu,a jeszcze muszę się spakować.. Niestety :(

Zdjęcia zostały zrobione właśnie nad morzem, fotografem tym razem została Magda :)